Wtuliłam się w niego.
- Trzeba się wyspać, bo jutro cały dzień spędzimy na zakupach.
- Harry, dziękuję ci, ale ja nie mogę z tobą pójść.
- Jak to?
- Przecież nie pozwolą mi wyjść...
- A co mnie obchodzi ich zdanie. Jedziesz ze mną piękna. No chyba, że nie chcesz...
- Chcę, ale obiecaj, że nic mi nie kupisz.
- Nie mogę tego zrobić, bo na te zakupy to jedziemy, żeby kupić ci nowe ubrania.
- Nie, w takim razie nie pojadę.
- Pojedziesz.
- Nie, nie chcę naciągać cię na jakie kolwiek koszty ze mną związane. Wystarczy, że i tak tu z tobą jestem.
- Ale ja się bardzo cieszę, że ze mną tu jesteś. Chyba gdybym był niezadowolony, to bym ci tego nie proponował.
Miał rację.
- Harry, możemy iść spać, bo jestem strasznie zmęczona.
- Oczywiście, piękna. Dobra noc.
- Dobra noc Hazz.
Odsunęłam się trochę od niego. Po chwili jednak on z powrotem mnie do siebie przyciągnął.
- Chcesz, żebym się na ciebie obraził? To proszę bardzo odsuwaj się dalej.- powiedział z uśmiechem
- Nie chcę- odpowiedziałam i jeszcze mocniej się do niego przutuliłam.
Usnęłam dość szybko.
***
Wstałam o 4. Spojrzałam na chłopaka. Harry jeszcze spał. Na początku myślałam, żeby go obudzić i powiedzieć, że idę, ale on wyglądał tak słodko, że nie miałam serca tego zrobić.
Weszłam do łazienki. Umyłam się, uczesałam i ubrałam w fartuch. Byłam gotowa. Zostawiłam mu jeszcze tylko na szafce nocnej karteczkę:
,, MUSZĘ PRACOWAĆ, NIE MOGĘ Z TOBĄ JECHAĆ. ZOBACZYMY SIĘ PÓŹNIEJ. PRZEPRASZAM... "
Pocałowałam go w policzek i wyszłam.
Zeszłam po schodach. Weszłam do kuchni. Kucharki już przygotowywały śniadanie.
Zerknęłam na zegarek. Była już 5.30. Za godzinę zaczną przychodzić uczniowie.
Wzięłam się za mycie podłogi i wycieranie stolików. Czas minął bardzo szybko. O 7 w stołowce byli już prawie wszyscy. Brakowało tylko Harry'ego. Zaczęłam roznosić talerze, kiedy do sali wpadł Hazz. Gdy tylko mnie zobaczył podbiegł do mnie.
- Co to miało znaczyć? Przecież mieliśmy iść na zakupy?
- Nie bądź na mnie zły. Nie mogę, no chyba, że.....
- Powiedz co mam zrobić, żebyś się zgodziła.
- Poprosisz pana dyrektora, żeby mi pozwolił?
- Nie mam zamiaru go o nic prosić.
Zrobiło mi się trochę przykro, myślałam, że mu na mnie zależy. Ale byłam przyzwyczajona, że dla nikogo się nie liczę.
- No to w takim razie, przepraszam...- odpowiedziałam i odeszłam
Harry nagle wyszedł. Po chwili wrócił z panem dyrektorem.
KONIEC ROZDZIAŁU
dajj next! szybko! *-*
OdpowiedzUsuńOmg ^O^ cud ♥♥♥ next !!
OdpowiedzUsuń