sobota, 22 listopada 2014

Rozdział 12

Harry nie ustępował. Postanowiłam odpuścić. Zamówił naleśniki. Zjedliśmy obiad, Hazz poszedł do kasy zapłacić. Wydał kolejne pieniądze.
- Dobra, teraz tylko...- zaczął
O nie, co on znowu wymyślił.
- Gdzie jeszcze?
- Zobaczysz. - odpowiedział i objął mnie ręką
- Mam nadzieję, że nie będziesz już za to płacił. - uśmiechnęłam się.
Wyszliśmy na parking. Pomógł mi wejść do samochodu, ale sam jeszcze chwilę pozostał przed autem. Widziałam, jak wyjął telefon i do kogoś dzwonił.  Nie słyszałam o czym rozmawiał. Zajęłam się oglądaniem nowych rzeczy. Byłam tak szczęśliwa. Jednak nadal ciekawiło mnie, dlaczego tyle dla mnie robi. Nie zastanawiałam się nad tym zbyt długo. Harry skończył rozmowę i wszedł do środka.
Spojrzał na mnie i uśmiechnął się.
- Ty sobie nawet nie wyobrażasz jak pięknie wyglądasz.
Zarumieniłam się. On ciągle mnie komplementował.
Podjechaliśmy pod jakiś ogromny budynek.
- Gdzie jesteśmy?
- Zaraz się dowiesz - powiedział i wziął mnie za rękę.
Szliśmy długim korytarzem, mijając mnóstwo różnych drzwi z napisami
,,Garderoba", ,,Dyrekcja" i wiele innych. Na początku nie miałam pojęcia gdzie jesteśmy, ale kiedy zobaczyłam tabliczkę ,, Harry Styles" domyśliłam się, że znajdujemy się w wytwórni.
Zatrzymaliśmy się dopiero przed drzwiami z napisem ,, Danielle Wood". Hazz zapukał do drzwi. Otworzyła nam jakaś pani.
- Hej, Hazz- powiedziała
- Cześć Danielle- odpowiedział
- Ty jesteś pewnie Diana? - zwróciła się do mnie
- Tak, dzień dobry pani.
- Pani, no coś ty, jestem Danielle.
Kolejna osoba pozwoliła mi mówić do siebie na ty. Ten dzień był na prawdę pełen niespodzianek.
- No to co, siadaj na krześle, zobaczymy co da się zrobić - odrzekła i zaczęła się śmiać.
Nie wiedziałam o co chodzi. Chciałam zapytać Harry'ego, ale jego już nie było. Zostawił mnie z nią samą.
- O co chodzi? - zapytałam nieśmiało.
- To twój chłopak nic ci nie powiedział? Jestem ich fryzjerką. - wyjaśniła
- Harry... nie jest moim chłopakiem. - powiedziałam zaskoczona
- Jak to? Prosił, żebym uczesała jego dziewczynę, Dianę. - nie jesteś Diana?
- Jestem, ale nie jesteśmy razem i pewnie nigdy nie będziemy.
- Ja też się już pogubiłam, zapytamy go, jak wróci. A teraz siadaj. - mówiąc to wskazała palcem na obrotowe krzesło fryzjerskie.
Zrobiłam, to, o co prosiła.
- No to jak robimy? Ścięłabym je trochę z długości - zaproponowała
Nie słuchałam jej, pogrążyłam się w myślach. Dlaczego przedstawił mnie, jako swoją dziewczynę? Może on... może on się we mnie zakochał... kiedy o tym myślałam ledwo powstrzymywałam się od płaczu. On na pewno nie robił tego od tak, musiał mieć jakiś cel...
- Ej jesteś, Diana?
Otrząsnęłam się i usłyszałam głos Danielle.
- Tak, przepraszam cię.
- Okey, to ścinamy z długości i cieniujemy, tak?
- Nie wiem, zrób, jak uważasz, ja się nie znam.
Dziewczyna wzięła do ręki nożyczki i zaczęła obcinać moje włosy. Patrzyłam jak ścięte spadają na podłogę i znów tonęłam w myślach. To co powiedział nie dawało mi spokoju. Minęło około dwie godziny. Jednak mi ten czas wydawał się trwać kilka minut.
- I jak, podoba się?
Spojrzałam w lustro.
- Pięknie, bardzo ci dziękuję - odpowiedziałam
- Czekaj, zawołam Eleanor.
Danielle zniknęła, a ja podziwiałam nową fryzurę.
Po chwili wróciła wraz z koleżanką.
- Hej, Diana - przywitała się ze mną nieznajoma - jestem Eleanor, ale wszyscy mówią do mnie Elka.
- Dzień dobry. - odpowiedziałam
- Co ty taka wystraszona? - zapytała Danielle
- Właśnie, Hazz opowiadał, że jesteś nieśmiała, ale, że aż tak...- uśmiechnęła się Elka
- Nic ci nie zrobimy- dokończyła fryzjerka.
- Ja jestem kosmetyczką - powiedziała Eleanor. - mam za zadanie zrobić ci makijaż i nauczyć cię dbać o siebie.
Ponownie usiadłam na fotelu.
- Zacznijmy od wyregulowania brwi. -  zaproponowała
Danielle usiadła obok i przyglądała się mi.
Przez cały czas rozmawiałyśmy. Czułam, że się rozumiemy, że złapałyśmy wspólny temat. Po kilku minutach Elka odłożyła pensetę i nałożyła mi maseczkę. Potem jeszcze zrobiła mi manikiure i pedikiure. Umalowała oczy, rzęsy i usta. Byłam gotowa. Po raz kolejny przejrzałam się w lusterku, podobałam się sobie. Miałam nadzieję, że ,,mojemu chłopakowi" też się spodoba..
- Czas zawołać Harry'ego - powiedziała Danielle
- Właśnie, pójdę po niego, albo nie, mam lepszy pomysł. On jest teraz w swoim apartamencie. Chodź zaprowadzę cię tam, wejdziesz do środka, ciekawe, czy cię pozna. - odpowiedziała Eleanor
We trzy uznałyśmy, że jest to dobry pomysł. Szłyśmy korytarzem. Znów zobaczyłam tą tabliczkę z napisem: ,, Harry Styles".
- To tu. - powiedziała Elka
- Powodzenia! - krzyknęły obie i odsunęły się od drzwi.
Głeboko wciągnęłam powietrze i zapukałam.
- Kto tam? - usłyszsłam głos Harry'ego
- To ja, Diana - odpowiedziałam
- Wejdź piękna.
Pociągnęłam za klamkę...

          
                    KONIEC ROZDZIAŁU

1 komentarz: