sobota, 29 listopada 2014

Rozdział 17

Co to jest? Znów niepotrzebnie wydał na mnie pieniądze. Dlaczego on to robi? Dlaczego jest dla mnie taki miły?
Nie przestawałam o tym myśleć.
- Wiem, jaka będzie twoja reakcja, jednakże chcę, abyś to wzięła. - powiedział i podał mi pudełeczko.
Powoli, zaczęłam je rozpakowywać. Delikatnie zdjęłam papier i... zamurowało mnie. Chcecie wiedzieć co zobaczyłam? Smartfona. Tak kupił mi telefon. Bardzo dobrze rozumiałam, że nie mogę go wziąść. Po pierwsze, wydał na mnie już tyle, że nie byłam w stanie oddać mu nawet tego części, a po drugie, nie miałam pieniędzy, aby płacić dodatkowe rachunki. Postanowiłam odmówić.
- Hazz, ja...ja nie mogę.
- Możesz, musisz.
- Nie...ja naprawdę...
- Weź go.
Długo mnie namawiał, aż w końcu się zgodziłam. Wzięłam go.
- No, to teraz zapisz sobie mój numer. - powiedział
- Nie umiem - odpowiedziałam
- Nauczę cię. - zaproponował i przysunął się do mnie.
Wziął go ode mnie i uśmiechną się. Pokazał mi, jak się dzwoni i  pisze esemesy. Resztę dnia spędziłam, na uczeniu się robienia zdjęć, nagrywaniu filmików i innych bardziej skomplikownych rzeczach.
- Hej, kotek, jest już 17. Idziemy do chłopaków?
- Oczywiście - uśmiechnęłam się i odłożyłam komórkę na stolik.
Wyszliśmy na korytarz.
- Gdzie mamy się spotkać? - zapytałam
- W apartamencie Louis'a.
Zeszliśmy na dół po schodach i zatrzymaliśmy się pod jego drzwiami. Hazz zapukał. Po chwili ujrzeliśmy pana Tomlinsona.
- Yyy... a co ty tu robisz? - zwrócił się do mnie - nie prosiłem cię o nic, wynoś się stąd
- Ja... przepraszam - rozpłakałam się i wybiegłam na spowrotem na korytarz. Tym razem nie poszłam do apartamentu Harry'ego. Weszłam po schodach i skierowałam się ku mojemu dawnemu pokoju.
- Stój, poczekaj - ktoś mnie wołał.
To nie był nikt inny jak Hazz. Podbiegł do mnie i powiedział.
- Ja, przepraszam cię za niego.
- Hazz, ty nie masz, za co przepraszać. To ja ci rujnuję życie. Nieproszona z dnia na dzień pojawiłam się w twoim życiu.
- Diana, to nie jest tak. Ja..ja chcę, żebyś była blisko mnie. Chcę, żebyś jeszcze bardziej się przede mną otworzyła. Rozumiesz?
- Nie do końca. To znaczy, że chcesz, żebym nadal z tobą mieszkała?
- Tak, bardzo tego chcę.
Przutulił mnie i szepnął.
- Chodź, wyjaśniłem mu wszystko. - pociągnął mnie za rękę i ponownie wróciliśmy do apartamentu pana Louis'a.
- To jest Diana - przedstawił mnie chłopak
- Diana, to jest Louis, mój przyjaciel.
- Dla ciebie pan Tomlinson.- po raz kolejny zwrócił się do mnie.- Nie zniżę się do poziomu, do jakiego zniżył się Harry. Jesteś zwykłą służącą.
- Jak ty możesz, debilu?! -zdenerwował się Hazz
Złapałam go za rękę, aby dać mu znak, aby się nie kłócił z mojego powodu.
Spojrzał na mnie i położył rękę ba moim ramieniu.
- Dobra,  nie kłóćmy się - powiedział. - wejdzcie do środka...

              KONIEC ROZDZIAŁU

1 komentarz:

  1. Louis to debil. Innego opisu nie ma na jego zachowqnie. Hazz zakochanny *-* Jest dobrze !.;)

    OdpowiedzUsuń