wtorek, 25 listopada 2014

Rozdział 14

Wyszliśmy na parking. Harold otworzył drzwi samochodu i pomógł mi wejść do środka. Widać było, że jest bardzo zły. Nie pytałam jednak dlaczego.
- Zmęczony jestem - powiedział
- Ja też - odpowiedziałam
- Nawet nie wiesz, jak się cieszę, że tak mi zaufałaś. - spojrzał mi w oczy i uśmiechną się.
- Teraz wiem, że mnie nie skrzywdzisz.
- Nigdy tego nie zrobię, obiecuję.
- Wyjaśnisz mi teraz dlaczego nazwałeś mnie swoją dziewczyną?
- Emm...może kiedy indziej kotku.
Po raz kolejny mnie zbył.
- Ale dlaczego tak unikasz tego tematu?
- Kiedyś ci powiem, jeszcze nie teraz.
Nie naciskałam, przecież to jego życie, jego sprawy, nie powinnam się mieszać. Uznałam, że stosowniej będzie poczekać. Obiecał, więc dotrzyma słowa.
Dojechaliśmy do domu. Była już 20 więc po korytarzach kręciło się wielu uczniów. Weszliśmy do środka. Hazz trzymał mnie za rękę i prowadził do apartamentu. Każdy kto nas mijał dziwnie mi się przyglądał. Dobrze wiedziałam czemu. Nikt mnie nie poznawał. Przyzwyczajeni byli do bojącej się odezwać, ubranej w stary fartuch z zapłakaną twarzą dziewczyny. A tu proszę. Zupełnie inna Diana. Co jakiś czas spoglądałam na niego, ciągle się uśmiechał i wyglądał, jakby się czymś chwalił. Weszliśmy do salonu.
- Nie jesteś głodna? - zapytał
- Nie, przecież dzisiaj już jadłam - odpowiedziałam
- Ale na prawdę? Jesteś, jesteś co ty na to, żebyśmy zjedli kolację?
- Ja jeść nie będę, chcesz, żebym poszła do kuchni? 
- Nie, nie pytam, bo to ja się pofatyguję i pójdę na dół.
- Ja pójdę - proponowałam
- Nie, tu ty zostań i poczekaj chwilkę, zaraz jestem.
Usiadłam w fotelu. Rozmyślałam nad tym, co wydarzyło się tego dnia. Coraz bardziej się w nim zakochiwałam. Nie bałam się go, mogłam z nim normalnie porozmawiać. Potrzebowałam jego czułości, bliskości. Jednak nie wiedziałam, czy on odwzajemnia moje uczucie. Z jednej strony chciałam należeć tylko do niego, chciałam, aby mnie dotykał, przytulał, ale z drugiej, nie chciałam się mieszać w jego życie. Bujałam w obłokach, kiedy wrócił. Przyniósł dwa ubki gorącego kakao i kanapki z dżemem. Postawił wszystko na stole i stanął przed drzwiami. Jednym ruchem je zamknął na klucz, a potem schował go do kieszeni. Przeraziłam się, ale on to zauważył.
- Nie bój się, zamykam je, żeby nikt nam nie przeszkadzał, przecież wiesz, że cię nie skrzywdzę, Diana - powiedział i przytulił mnie
Przestałam się obawiać czegokolwiek. 
- Obejrzymy jakiś film? - zaproponował
- Nie wiem, sam wybierz. 
- Może horror, lubisz horrory?
- Nie oglądam filmów.
- W takim razie pora to zmienić. 
Włączył telewizor. Oglądaliśmy horror, tak jak chciał. Bałam się, więc się w niego wtuliłam.
W pewnym momencie Hazz ocknął się, że przecież przyniósł jedzenie.
- Dlaczego nic nie jesz? - zapytał
- Nie jestem głodna, już mówiłam.
- Jesteś, musisz zjeść, bo jeszcze mi z tej anoreksji umrzesz - powiedział i spojrzał mi w oczy
W końcu uległam. Zjadłam jedną kanapkę i wypiłam kakao. Film trwał 2 godziny. Była już 23. Postanowiliśmy iść spać. Weszłam do łazienki. Umyłam się, ubrałam (już w swoje ubrania) i uczesałam. Kiedy wyszłam Harold już leżał w łóżku i na mnie czekał. Położyłam się obok niego. Przytulił mnie i zaczął rozmowę.
- Diana, co ty na to, żebyśmy się jutro spotkali z chłopakami.
- Mówisz o panie Louis'ie, panie Zayn'ie, panie Niall'u i panu Liam'ie?
- Tak, ale nie mów ciągle pan, przecież oni są od ciebie starsi tylko o 3 lata.
- Tak, ale...
- Nie kończ, wiem co chcesz powiedzieć, nie jesteś gorsza.
- Ale...
- Chcę, żeby zrozumieli, że jesteś cudowna, żeby cię polubili.
Ciągle mi przerywał. Uważałam, że lepiej będzie, jak ja zostanę, a on pójdzie sam...

1 komentarz:

  1. Nie ma mojego komentarza :o Why? ;3 Zajebisty rozdzial i taki omgf *0*

    OdpowiedzUsuń