środa, 3 grudnia 2014

Rozdział 22

Znów czułam się bezpieczna.
- Co mówił lekarz? - pytał
- Za kilka dni będę mogła wrócić do pracy - odpowiedziałam i uśmiechnęłam się.
- Nie wrócisz do pracy, nie pozwolę na to.
- Ale Hazz...
- Nie i koniec...
Łzy napłynęły mi do oczu. Dlaczego on nie mógł zrozumieć, że muszę pracować? - Nie mogę być ciągle na twoim utrzymaniu. - tłumaczyłam
- Nie płacz Diana, przecież wiesz, że chcę dla ciebie dobrze. Wiesz też, że jestem milionerem...
- To wcale nie znaczy, że masz za mnie płacić.
- Chcę, chcę, abyś była szczęśliwa.
- Jestem, odkąd cię poznałam, odkąd tak się mną opiekujesz, Harry ja naprawdę jestem szczęśliwa...
- Nie będziesz pracowała, zapomnij.
Rozpłakałam się. Jasne było, że jeśli teraz się zwolnię, to nie przyjmą mnie ponownie. A jeśli mu się znudzę? Jeśli zrozumie, że nie jestem jego warta? Co ja wtedy zrobię?
- Dlaczego mi to robisz? - zapytałam wpatrując mu się w jego zielone tęczówki.
- Ja nie chcę dla ciebie źle, przyrzekam.
- Mógłbyś wyjść, chcę chwilę zostać sama - poprosiłam
- Oczywiście, będę przed salą. - powiedział i pocałował mnie w czoło.
Zostałam sama. Zaczęłam tonąć w tysiącach myśli. Z jednej strony, miał rację, jednak kiedy usiłowałam sobie to wbić do głowy, nasuwały mi się inne pomysły. Jeśli mnie oszukał? Za moment znajdzie sobie inną? Przecież on jest gwiazdą, a ja zwykłą...
Ze łzami w oczach spoglądałam przez szklane drzwi, na niego. Błąkał się po korytarzu. Chodził w tę i w tamtą. Bardzo się denerwował. Zaufać mu, czy nie? Do środka weszła pielęgniarka.
- Przepraszam panią, tamten pan, w czarnych rurkach i niebieskiej koszuli w kratkę pyta, czy może wejść. Przedstawił sie jako pani narzeczony.
Hazz patrzył przez szkło. Skinęłam do niego głową, na znak, że może wejść.
Pielęgniarka wyszła, a Harold podszedł do mojego łóżka.
- To co? - zapytał - zgadzasz się?
- Obiecujesz, że mnie nie oszukasz?
- Tak, obiecuję, nie potrafię tego zrobić.
- Zgadzam się - powiedziałam i na mojej twarzy pojawił się uśmiech. - Harry, mogę cię o coś zapytać.
Chłopak zarumienił się, dobrze wiedział o czym mówię.
- Inaczej by się nie zgodziła... zaptała, czy jestem kimś z rodziny... więc odpowiedziałem, że jesteś moją narzeczoną...
- Dlaczego ty tak się mną zajmujesz? Dlaczego tak ci na mnie zależy?
- Ja poprostu... Diana, nie wiem, jak mam ci to powiedzieć...
Co on chce mi przez to przekazać? Kocha mnie tak samo jak ja jego? Może chodzi tu o coś zupełnie innego? Jeśli tak, to o co? Serce biło mi bardzo szybko. Nadeszła długa cisza. Nie mogłam już wytrzymać. Mów, że, powtarzałam w myślach. Patrztliśmy sobie w oczy. Wreszcie się odezwał...

                  KONIEC ROZDZIAŁU

Jeśli chcecie być powiadamiane o nowych rozdziałach,
w komentarzach piszcie Swoje twittery, podajcie link do fb, bądź instagrama.
*Nie dotyczy osób już powiadamianych :)
Kolejny rozdział niebawem, może jeszcze dziś :**

1 komentarz: