Była już około 21. Nadal czekałam na Harry'ego. Minęły dwie obiecane godziny, a jego nie było. Byłam bardzo śpiąca. To wszystko powoli mnie wykańczało. Raczej już nie przyjdzie, pomyślałam. Po chwili zamknęłam oczy i zmorzył mnie sen. Ciągle jednak się budziłam. Strasznie się stresowałam. Kiedy otworzyłam oczy zobaczyłam go siedzącego na krześle obok mojego łóżka. Też spał. Uśmiechnęłam się i delikatnie pogłaskałam go po głowie. Uspokoiłam się trochę. Czułam, że on jest ze mną i, że boi się tej operacji równie bardzo jak ja. Nie spałam już do rana. Hazz obudził się o 8. Spojrzał na mnie i powiedział:
- Witaj piękna.
- Cześć, czemu tutaj byłeś całą noc? Przecież mogłeś wracać do apartamentu.
- Nie mógłbym spać. Tęskniłem za tobą.
- No, ale...
- Bez żadnych ale, kotek. Nawet nie wiesz, jak bardzo się o ciebie martwię.
- Witaj piękna.
- Cześć, czemu tutaj byłeś całą noc? Przecież mogłeś wracać do apartamentu.
- Nie mógłbym spać. Tęskniłem za tobą.
- No, ale...
- Bez żadnych ale, kotek. Nawet nie wiesz, jak bardzo się o ciebie martwię.
Uśmiechnęłam się tylko. Nagle ktoś zapukał do drzwi. Przez szkło zauważyłam, że to Danielle.
Weszła do środka i usiadła obok Harolda.
- Hej, co się stało? - zapytała
- Hej, miałam krwotok wewnętrzny, dzisiaj mam operację - odpowiedziałam i do oczu napłynęły mi łzy
- Mógłbyś nas zostawić same? - zwróciła się do chłopaka
- Oczywiście, zadzwonię po Louis'a. - powiedział i wyszedł
Zostałyśmy same.
- No, nie płacz Diana, wszystko będzie dobrze. - zaczęła mnie pocieszać
- A jak nie będzie?
- Będzie zobaczysz, a tak w ogóle to chciałam ci powiedzieć, że jeszcze nigdy wcześniej nie wiedziałam Harry'ego tak zakochanego. Całą noc tu był?
- Tak, mówiłam, żeby poszedł do szkoły, ale mnie nie słuchał.
- Wow, on tak się o ciebie boi. Może wreszcie ustabilizuje swoje życie, znajdzie stałą dziewczynę, będziecie razem, i wszystko będzie wspaniale.
- Nie będziemy, ja niepotrzebnie wtrącam się w jego życie. Nie powinnam nawet z nim zamieszkać.
- Powinnaś. Nawet nie wiesz, jak go zmieniłaś.
- To znaczy?
- On był zupełnie inny, a raczej nadal taki jest, wiesz, przeklina, bije się, jest takim, jakby to powiedzieć ''bad boy'em''. Dla każdej dziewczyny, jaką miał, a było ich dużo, dużo uwierz mi, był troszkę chamski. Nie interesował się nimi. Nie kochał ich, a teraz, jest nie do poznania. Opiekuje się tobą, wydaje na ciebie pieniądze, on cię po prostu kocha.
- Naprawdę tak uważasz?
- No tak.
Zdążyłam już zapomnieć o wszystkich problemach, o operacji i szkole. To co powiedziała utkwiło mi w pamięci. Godziny mijały, a o 16 miał zacząć się zabieg. Hazz i Danielle ciągle podtrzymywali mnie na duchu. Powtarzali, że wszystko będzie dobrze, że za kilka godzin się zobaczymy.
Punktualnie o 16 do sali wszedł dr. Firestone.
- Gotowa jest pani? - zapytał
- Taakk..- odpowiedziałam ze łzami w oczach.
Spojrzałam na Harry'ego. Podszedł do mnie i zaczął:
- Diana, wszystko będzie, uśmiechnij się. Będę tu na ciebie czekał, zaraz się zobaczymy, a potem wrócimy do szkoły. Zwolnisz się z pracy...
- Boję się - szepnęłam i przytuliłam się do niego
Pocałował mnie... tym razem nie w policzek... w usta.
Zatkało mnie. Ale z drugiej strony zupełnie przestałam się denerwować.
- Musimy już iść - przerwał nam lekarz
Wjechałam na salę operacyjną leżąc na łóżku. Ujrzałam tylko świecące lampy...
Weszła do środka i usiadła obok Harolda.
- Hej, co się stało? - zapytała
- Hej, miałam krwotok wewnętrzny, dzisiaj mam operację - odpowiedziałam i do oczu napłynęły mi łzy
- Mógłbyś nas zostawić same? - zwróciła się do chłopaka
- Oczywiście, zadzwonię po Louis'a. - powiedział i wyszedł
Zostałyśmy same.
- No, nie płacz Diana, wszystko będzie dobrze. - zaczęła mnie pocieszać
- A jak nie będzie?
- Będzie zobaczysz, a tak w ogóle to chciałam ci powiedzieć, że jeszcze nigdy wcześniej nie wiedziałam Harry'ego tak zakochanego. Całą noc tu był?
- Tak, mówiłam, żeby poszedł do szkoły, ale mnie nie słuchał.
- Wow, on tak się o ciebie boi. Może wreszcie ustabilizuje swoje życie, znajdzie stałą dziewczynę, będziecie razem, i wszystko będzie wspaniale.
- Nie będziemy, ja niepotrzebnie wtrącam się w jego życie. Nie powinnam nawet z nim zamieszkać.
- Powinnaś. Nawet nie wiesz, jak go zmieniłaś.
- To znaczy?
- On był zupełnie inny, a raczej nadal taki jest, wiesz, przeklina, bije się, jest takim, jakby to powiedzieć ''bad boy'em''. Dla każdej dziewczyny, jaką miał, a było ich dużo, dużo uwierz mi, był troszkę chamski. Nie interesował się nimi. Nie kochał ich, a teraz, jest nie do poznania. Opiekuje się tobą, wydaje na ciebie pieniądze, on cię po prostu kocha.
- Naprawdę tak uważasz?
- No tak.
Zdążyłam już zapomnieć o wszystkich problemach, o operacji i szkole. To co powiedziała utkwiło mi w pamięci. Godziny mijały, a o 16 miał zacząć się zabieg. Hazz i Danielle ciągle podtrzymywali mnie na duchu. Powtarzali, że wszystko będzie dobrze, że za kilka godzin się zobaczymy.
Punktualnie o 16 do sali wszedł dr. Firestone.
- Gotowa jest pani? - zapytał
- Taakk..- odpowiedziałam ze łzami w oczach.
Spojrzałam na Harry'ego. Podszedł do mnie i zaczął:
- Diana, wszystko będzie, uśmiechnij się. Będę tu na ciebie czekał, zaraz się zobaczymy, a potem wrócimy do szkoły. Zwolnisz się z pracy...
- Boję się - szepnęłam i przytuliłam się do niego
Pocałował mnie... tym razem nie w policzek... w usta.
Zatkało mnie. Ale z drugiej strony zupełnie przestałam się denerwować.
- Musimy już iść - przerwał nam lekarz
Wjechałam na salę operacyjną leżąc na łóżku. Ujrzałam tylko świecące lampy...
suuper ;33
OdpowiedzUsuń