sobota, 13 grudnia 2014

Rozdział 31

To znaczy, że naprawdę mu zależy? On faktycznie chce mnie przedstawić swoim rodzicom... Może Elka i Dan miały rację? Może on się w mnie tak bardzo zakochał... jak w żadnej dotąd innej dziewczynie.
Tonęłam w tysiącach myśli...

                     ***

- No to jak będzie z tym wyjazdem - jego głos wybudził mnie z zamyślenia.
- Hazz ja... - nadal bałam się, że państwo Styles mnie nie zaakceptują.
- Dlaczego? Przecież przy mnie czujesz się tak pewnie, dlaczego uważasz, że to jest zły pomysł? - usiłował mnie do tego przekonać
Ale co będzie jak tam pojedziemy? Jak czarny scenariusz, który wymyśliłam sprawdzi się i zacznie to wszystko się dziać naprawdę? Jego rozdzice wygonią mnie stamtąd...a on? Co on zrobi? Zostanie z nimi, a ja sama w tak wielkim mieście jak Londyn? Bez pieniędzy, pracy i domu? Gdzie ja się podzieję? Co ja mam teraz zrobić?... A jak mu to opowiem? Pewnie zezłości się na mnie jeszcze bardziej i tak, czy siak mnie zostawi. Tu chociaż mam gdzie spać, a tam?
- Diana, no proszę. - nie ustępował
- Mógłbyś na chwilę wyjsć, chcę to przemyśleć. - prosiłam i wpatrywałam się w jego duże, zielone oczy.
- Oczywiście - odpowiedział i wstał z krzesła
Kiedy wyszdeł nie wytrzymałam. Łzy powoli spływały mi po policzku.
No i co teraz? On liczy, że to przemyślę, zgodzę się i wszystko będzie dobrze... Ale czy na pewno? Usiadłam na łóżku i oparłam głowę o parapet. Siegnęlam ręką po telefon leżący na stoliku. Już odblokowałam klawiaturę i wybrałam numer do Elki, gdy przymomniałam sobie wczorajszą rozmowę...
Nie mogę z nimi porozmawiać, nie mogę z nim tam pojechać... Co jeszcze zrujnuje moje życie, które zaczynało się układać?...
Spogladałam przez szklane drzwi na korytarz. Harry chodził w tę i spowrotem, ciagle targajac swoje brazowe, bujne loki i przygryzajac dolną wargę. Na jego widok łzy jeszcze bardziej cisnęły mi sie do oczu. Widziałam jego zmieszanie i zdenerwowanie. Nie takiej odpowiedzi oczekiwał... Co miałam na to poradzić? W końcu podjełam ostateczną decyzję. Znow spojrzałam w jego stronę i dałam mu znak, aby wszedł do środka.
Wszedł do sali, zamykajac za sobą drzwi.
- Zgadzasz się? - zapytał i jak zwykne usiadł na krześle.
No Diana, dasz radę, ciągle powtarzałam w myślach.
Wpatrywałam się w jego zielone teczówki i odpowiedziałam...

              KONIEC ROZDZIAŁU
Znów przestajecie komentowac :(
Nie zależy Wam na nowych rozdziałach?
5 kom = jutro 32
Jesli nie, nowy pojawi sie w środę, przykro mi :(

9 komentarzy:

  1. Szybciutko nexcik kochana :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Next! : ;* ♥♥♥♥♥♥♥♡♡♡♡♡ boskie :3 ♥♥♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
  3. Prze! Nexcik proszę :3 ^^.

    OdpowiedzUsuń
  4. Dalej. To jest supeeeeeeeer ! ;* ♡

    OdpowiedzUsuń
  5. Zgodzi sid!? *-* Siuuuuuuper ;**

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja i moje koleżanki codziennie patrzymy na twojego bloga . On jest przepiękny . Mamy nadzieję , że dalej będziesz pisać rozdziały . Weny życzymy . :-)

    OdpowiedzUsuń