Głęboko wciągnęłam powietrze i próbwałam unormować oddech. Już jestem bezpieczna, juź nic mi nie grozi. Harry jest ze mną, nikt mnie nie skrzywdzi...
Podniosłam głowę i spojrzałam na niego. Jedną ręką głaskał mnie po głowie, a drugą ocierał swoją krwawiącą, dolną wargę.
- Harry - powiedziałam i przytuliłam go.
- Nie płacz już - potarł ręką mój policzek.
- Ty krawawisz - wyjąkałam i spojrzałam na ranę
- Przeżyję - na jego twarzy pojawił się przenikliwy uśmiech.
- Gdzie masz apteczkę? - zapytałam i delikatnie dotknęłam jego czerwonych od uderzenia okolic oka.
- Tutaj - odpowiedział i wskazał palcem na drugą od góry szufladę.
Podeszłam do komody i wyciągnęłam z niej pudełko z opatrunkami. On w tym czasie położył się na łóżku.
Wyjęłam z niego wodę utlenioną i usiadłam obok niego.
- Tylko uważaj - uśmiechnął się i zamknął oczy
Bardzo uważnie przerarłam wodą zaczerwienione miejsca.
Zakręciłam buteleczkę i włożyłam ją do opakowania. Następnie wszystko odłożyłam tam, skąd to wzięłam.
Odwróciłam się i spojrzałam na chłopaka. On nadal miał zamknięte oczy.
- Już skończyłam - powiedziałam i uśmiechnęłam się
- Jak to? Ale mnie nadal boli - złapał się za policzek
- Hmmm no masz rację, szkoda tylko, że ranę masz z drugiej strony - zaśmiałam się
On wskazał palcem na (tym razem prawidłowy) policzek i dam znak, abym go tam pocałowała. Nachyliłam się nad nim, aby spełnić jego prośbę, ale on mnie wyprzedził. Złożył namiętny pocałunek na moich ustach i otworzył oczy. Położyłam się obok niego i przykryłam się kołdrą. Byłam bardzo zmęczona. Tyle płaczu, nerwów i strachu tego dnia doświadczyłam..
Chciałam tylko wtulić się w niego i odciąć się od wszystkiego, całego tego podłego świata...
Zamknęłam oczy i oparłam głowę o jego obojczyk.
- Dziękuję - wyszeptałam ledwie słyszalnie
- Nie ma za co, kikomu nie pozwolę cię skrzywdzić.
- Harry?
- Tak piękna?
- Co ty im zrobiłeś? - musiałam o to zapytać
- Nic poważnego, lekko ich tylko poturbowałem...
- Sam dałeś radę, przecież ich dwóch było? - byłam pod niezłum wrażeniem
- No wiesz... lata spędzone na siłowni i... - uśmiechnał się
- Mój bohater - szepnełam i pocałowałam go w policzek
Szybko zasnęłm...
Spałam krótko, cały czas sniły mi się jakieś koszmary.
Obudziłam sie rano mocno wtulona w Harry'ego...
wtorek, 23 grudnia 2014
Rozdział 36
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
sweet *-*
OdpowiedzUsuńKocham ♥ Harry taki słodki ehh jak ja bym chciała być choć w 1% ich życia ważna ♥♥ czekam na next !! Tak pozatym wesłoych i szczęśliwych świąt no i wiadomo wymażonych prezentów ;***
OdpowiedzUsuńWesolych świąt kochana! Mam nadzieje że niedługo nexcik! Awww Hazz taki kochany <3
OdpowiedzUsuńDalej :3 Boskie! Zakochałam sieee (^ω^)
OdpowiedzUsuń☁☁☁☁☁☁☁
☁🎀🎀☁🎀🎀☁
🎀🎀🎀🎀🎀🎀🎀
🎀🎀🎀🎀🎀🎀🎀
🎀🎀🎀🎀🎀🎀🎀
☁🎀🎀🎀🎀🎀☁
☁☁🎀🎀🎀☁☁
☁☁☁🎀☁☁☁
☁☁☁☁☁☁☁
Zakochałąm się *.*
OdpowiedzUsuń