Zbiegłam po schodach i już byłam pod drzwiami kuchni, gdy niechcący wpadłam na pana Tomlisnon'a.
- O, znów się spotykamy, cóż za zbieg okoliczności - powiedział ironicznie
Spojrzałam na niego. Miał podbite oko i wiele ran na policzkach.
Tamtym razem chłopak im przeszkodził, teraz znów mają szansę mnie skrzywdzić... Za pewnie ją wykorzystają...
Łzy napłynęły mi do oczy, a oddech stał się płytszy, nie miałam pojęcia co zrobić. Uciekać...? Nie to jest nie możliwe, jest ode mnie dwa razy jak nie więcej szybszy... Zacząć krzyczeć....? To też nie wchodzi w grę, Harry jest na górze, nie ma mowy nawet, żeby usłyszał... Co mam teraz począć?
- Idziesz ze mną, tym razem się policzymy! - krzyknął i mocno ścisnął mój nadgarstek. Mocniej niż poprzedniego dnia pan Malik.
Zaczął ciągnąć mnie na parter, gdzie znajdowała się sala tortur.
- Muszę zadzwonić do chłopaków - powiedział i wyjął z kieszeni koszuli telefon. - tylko spróbuj uciec, a przyrzekam jutra nie dożyjesz - ostrzegł mnie
Odszedł troszkę na bok, ale ciągle na mnie spoglądał.
W tym momencie przypomniałam sobie słowa Harry'ego.
,, Teraz możesz, tylko weź ze sobą telefon i uważaj na siebie kotku "
Przecież wzięłam komórkę, krzyknęłam w myślach. Pojawił się choć cień nadzieji, że Harold tym razem też zdoła mnie ocalić. Zerknęłam kątem oka, czy pan Louis nie patrzy w moją stronę. Najwidoczniej coś się stało, bo był tak pochłonięty rozmową, że zupełnie o mnie zapomniał. W moim umyśle powstał nowy plan działania. Powoli odejdę, jak gdyyby nigdy nic, może się nie zorientuje i uda mi się dotrzeć do ukochanego przed panem Tomlinson'em. Wtedy będę bezpieczna, przecież Hazz nie pozwoli mnie skrzywdzić...
Jednak coś mnie przed tym powstrzymywało.
Czas mija nieubłaganie. Dzwioń Diana, nie ma czasu! Pomyślałam i w jednej chwili wyjęłam smartfona. Schowałam go za plecami i wybrałam numer chłopaka, po kilku sygnałach się rozłączyłam, bo jak by odebrał, to nawet nie chcę myśleć co by się stało dalej. Powiem tyle, na sto procent nie zdążyłby mnie uratować...
Wsadziłam telefon spowrotem do kieszeni i czekałam nz wybawienie.
Nie było go i nie było... Postanowiłam wprowadzić w życie plan B.
Pocichutku, dosłwnie bezszelestnie zmierzałam ku schodom, prowadzącym do apartamentu. Na początku wszystko szło świetnie, ale kiedy postawiłam nogę na pierwszym stopniu...
Zaczęła się kolejna walka...
Harry zszedł na dół. Ujrzał mnie i podbiegł do mnie. Zauważył też, że cała się trzęsę i mam łzy w oczach.
- Co się stał, Diana? - pytał z przerażeniem w oczach.
- P-p-parz - wyjąkałam i wtuliłam się w niego.
Dopiero teraz spostrzegł swojego 'przyjaciela'.
- Co ty jej chciałeś zrobić Tomlinson!? - zaczął krzyczeć
Pan Louis się odwrócił. Kiedy usłyszał noski głos chłopaka, aż wzdrygnął. Chyba przeczuwał już, że nie będzie mu łatwo się tłumaczyć.
- Wróć do pokoju, kotku, widzę, że musimy jeszcze raz z moim 'kumplem' pogadać - zwrócił się do mnie i podał mi klucze.
Delilatnie pocałwałam go w policzek i popędziłam do sypialni. Chciałam jak najszybciej znaleć się pod kołdrą w objęciu ukochanego...
KONIEC ROZDZIAŁU
Znów przestajecie komentować, przykro mi :'(
W takim razie rozdziały będą ukazywały się jeszcze rzadziej, 2 razy w tygodniu było by dobrze?
Przepraszam wiernych czytelników, ale wierzcie mi, nie jest mi łatwo pisać nowe rozdziały, a jeszcze brak komów bardziej mnie 'dobija'
Chcecie częściej rozdziały komentujcie. Przecież to noe boli. Z anonima też można, ale z tego nie korzystacie. No cóż, nie to nie :(
5 kom = niebawem next
Jak nie zaczniecie komentować, pomyślę nad zawieszeniem bloga.
A i mam pewien pomysł, zaufanym Czytelnikom napiszę na fb, na private. Chcę wiedzieć, czy jest dobry i czy jesteście za :)
jest piękny <3 *-* Nie wiem czemu nie komentują... Ale wiedz, że ten blog jest jednym z najlepszych <# :*
OdpowiedzUsuńCudowny ♥
OdpowiedzUsuńBOSKIE! NEXT!!
OdpowiedzUsuń♥♥♥
Czekam nn . BOSKIE !!!
OdpowiedzUsuńBoskie! :* czekam na next
OdpowiedzUsuń