Prosiłam go, aby pozwolił mi zostać. Ale nie, kazał mi iść. Zupełnie nierozumiałam dlaczego tak się upierał.
- Dlaczego nie chcesz iść? - pytał
- Harry przecież wiesz, że oni mnie nienawidzą.
- Właśnie, chcę, aby cię lepiej poznali, żeby zobaczyli, że jesteś cudowna.
- Ale wiesz, że ja się boję.
- Ja z tobą będę, nie zostawię cię i nie pozwolę skrzywdzić.
- Obiecujesz?
- Oczywiście.
Wstępnie ustaliliśmy, że pójdę z nim.
Chwilę jeszcze rozmawialiśmy, a potem poszliśmy spać.
Bałam się tego spotkania. Nie wiedziałam, czego mogę się po nich spodziewać. A jeśli Hazz wyjdzie, chodź by na chwilę... Czarne myśli bezustannie przychodziły mi na myśl. Co to będzie....
***
- Diana, Diana, wstawaj - ktoś delikatnie dotykał mojego policzka.
Wystraszyłam się i otworzyłam oczy. Na całe szczęście to był Harry.
- Ej, ej nie bój się - powiedział i przytulił mnie
- Która godzina? - zapytałam
- W pół do dziewiątej.
- Co?! Hazz, oni mnie zabiją, zabiją mnie - zaczęłam krzyczeć i płakać
- Nikt ci nic nie zrobi. Rozmawiałem z nimi. Nie będziesz pracowała jeszcze przez ten i następny tydzień. Chcę, abyś trochę odpoczęła i oddała się mi. - uśmiechnął się
- Ale Harry, oni mi nie zapłacą i...
- Jak to ci nie zapłacą? - zdziwił się - ile pieniędzy dostajesz?
- 50 złotych, chyba, że na przykład się przewrócę, niosąc talerz z jedzeniem, zbiję kubek, wtedy dostaję mniej...
- 50 złotych? Co ty kupujesz, że ci wystarcza? Nie, nie, nie....
- O co chodzi? Nie wiedziałeś?
- To...to się musi zmienić... już ja o to zadbam. Ubierz się, ja zaraz wracam.
Wyszedł. Co on ma zamiar zrobić? Miałam nadzieję, że nic głupiego.
Weszłam do łazienki. Stanęłam przed lustrem i wzięłam do ręki kosmetyki, które mi kupił. Po raz pierwszy postanowiłam zaryzykować. Umalowałam się. Nie czułam się tak ograniczona. Wiedziałam, że Harold stanie w mojej obronie. Tym bardziej, że jemu się to podobało. To było dla mnie najważniejsze. Uczesałam się, umyłam i ubrałam. Szczerze powiedziawszy, to wcale nie wyglądałam jak służąca, nie różniłam się od innych uczennic. No poza tym, że mieszkałam z chłopakiem, w którym kochają się miliony dziewczyn na całym świecie. Zerknęłam na zegarek. Nie było go już ponad 20 minut. Postanowiłam pościelić łóżko i posprzątać w salonie. Miałam wprawę, więc bardzo szybko się z tym uwinęłam. Harry'ego nadal nie było. Nagle usłyszałam melodię. Spojrzałam na ławę. Chłopak zapomniał wziąść telefonu. Niepewnie przeczytałam napis na ekranie. Dzwonił ,,MODEST". W ostatniej chwili wzięłam komórkę do ręki i odebrałam połączenie.
- Halo? Harry? - usłyszsłam
- Nie... nie, Harry wyszedł - odpowiedziałam i zdałam sobie sprawę z tego, co zrobiłam. Nie pomyślałam, o skutkch.
- W takim razie, z kim mam przyjemność...?
- Nazywam się Diana...Diana Parke.
- Diana? Hej, Elka mówi!
- Eleanor! Cześć! - ucieszyłam się
Długo rozmawiałyśmy. Straciłam poczucie czasu. Zapomniałam o Bożym świecie. Hazz otworzył drzwi.
Spojrzał na mnie. Nie zauważyłam go. Gadałam z nią dalej. On stał, opierał się o ścianę i wpatrywał się we mnie.
Zorientowałam się w końcu, że chłopak jest w środku. Rozłączyłam się. Spojrzałam na niego. Momentalnie łzy napłynęły mi do oczu.
- Ja...ja przepraszam - krzyknęłam, wsadziłam mu do ręki telefon i wybiegłam z apartamentu.
- Nie, poczekaj! Nie jestem zły, wracaj, proszę cię Diana! - wybiegł za mną
Zatrzymałam się obok kuchni. Biegł za mną.
- Ja... ja na prawdę bardzo przepraszam.
- Nic...nic się nie stało. Cieszę się, że tak się otworzyłaś.
Przytulił mnie. Ochłonęłam i pocałowałam go w policzek...
Znow lzy :(( Ale omgf jaki zarabisty! :* *-*
OdpowiedzUsuń