niedziela, 16 listopada 2014

Rozdział 2

Od dwóch tygodni w szkole mówiono, że przyjedzie najsławniejszy boysband na świecie, One Direction. Nie miałam pojęcia kto to, bo niby skąd miałam je mieć. Musiałam wstawać o 3 nad ranem, żeby przygotować się do ich przyjazdu. Zrobiono ogólny remont. Urządzono 5 sypialni, do których nie mogłam wejść. To były jedyne pomieszczenia, które nie były na mojej głowie. Pan dyrektor zarządził, że mam przeczytać pięć 100 stronowych  książek na temat każdego z chłopców. Tak więc dowiedziałam się o nich praktycznie wszystkiego, co lubią jeść, co lubią robić i  co robić, żeby się nie denerwowali. Dni mijały, a ja miałam coraz więcej pracy.
W poniedziałek 10 października, nadszedł ten dzień. Bardzo bałam się, że ci panowie mnie od razu znienawidzą i będę jeszcze gorzej bita, poniżana, a może nawet będą chcieli mnie skrzywdzić. Nie wiedziałam, czego mogę się po nich spodziewać. Z tego co przeczytałam, to najbardziej mogłam obawiać się pana Harry'ego Styles'a. Nie spałam w nocy w ogóle. Modliłam się, aby nie było tak źle jak sobie to wyobrażałam. Umyłam się, uczesałam i nałożyłam świeżo wyprany fioletowy fartuch. Byłam gotowa. Zeszłam po cichu po schodach i weszłam do każdego z pokoi, do których miałam dostęp, aby sprawdzić, czy wszystko jest w porządku. O dziesiątej wszyscy uczniowie zebrali się w ogromnej sali gimnastycznej. Tam za parę minut mieli pojawić się goście. Z dziesięciominutowych spóźnieniem czwórka Brytyjczyków i Irlandczyk weszli do środka. Stałam pod ścianą. Mój wzrok od razu przyciągnął jeden z nich. Dobrze wiedziałam, już kim on jest. To Harry, ten bad boy. Długa na niego patrzyłam, w końcu zauważyłam, że on też mi się przygląda, mówi coś do Louis'a i wskazuje na mnie palcem. Zawstydziłam się i odwróciłam głowę. Dlaczego on na mnie spojrzał? Tego nie mogłam zrozumieć. Może tylko pokazywał przyjacielowi, że to ja jestem służącą? Nie miałam zbyt dużo czasu, żeby się nad tym zastanawiać, bo pani w-ce dyrektor kazała mi wyjść na środek sali i przedstawić się gwiazdorom. To był jedyny moment, w którym mogłam się odezwać. Zrobiło mi się gorąco. Słyszałam, jak pani mówi: Drodzy państwo, za chwilę poznacie służącą, ona będzie podawała państwu posiłki, będzie robiła co tylko panowie sobie życzą. Na parterze jest sala tortur, więc jeśli zrobi coś źle możecie ją ukarać". Ze spuszczoną głową powolnym krokiem weszłam na środek...


                                                        KONIEC ROZDZIAŁU

2 komentarze: