Ręce mi się trzęsły, a ze strachu zaczął mnie boleć brzuch. Wpatrywałam się w ich pełnie nienawiści oczy i przełykałam ślinę. Panowała przeraźliwa cisza, która najwidoczniej nie miała końca. Mnie szczerze powiedziawszy to bardzo pasowało. Błądziłam wzrokiem po pokoju co trochę natrafiając na szaro- niebieskie oczy pana Louis'a, lub brązowe tęczówki pana Zayn'a.
- Nie masz prawa się z nimi zadawać...- powiedział pan Tomlinson, przerwywjąc milczenie
Zwróciłam wzrok w jego stronę, a łzy jeszcze bardziej cisnęły mi się do oczu.
- Za to co zrobiłaś, musisz zostać ukarana - wtrącił pan Malik.
Tortury... to o tym mówili? Znów cierpienie, płacz i szpital. Znów będę musiała oglądać zmartwionego Harry'ego, chodzącego w tę i w tamtą, ciągle targającego burzę loków na głowie i przygryzającego dolną wargę... Może znów przejdę operację, tylko dwa razy poważniejszą, a może tym razem chłopak nie zdoła mnie uratwać...? Możw tym razem umrę... opuszczę ten świat i wreszcie będę szczęśliwa?
Ale ja nie chcę odchodzić...
A może... może jest jednak cień szansy, może nie mówią o biciu?...
Usiłowałam się uspokoić i dodać sobie otuchy. Jest szansa, że nie powtórzy się ta męka, którą przeżyłam zaledwie tydzień temu...
- Idziesz z nami na tortury - odrzekł smętnie, zupełnie pozbawionym jakiego kolwiek współczucia, troski, empatii... głosem pan Malik
- Tak, tym razem Hazz nas nie powstrzyma, zapłacisz za swoje - dokończył wypowiedź przyjaciela pan Tomlinson
Czyli jednak...
Odwróciłam głowę w stronę drzwi. Cały czas miałam nadzieję, że Harry wróci, że ich powstrzyma, że nie pozwoli mnie skrzywdzić.
No dalej Hazz, to jest tak chwila, ostatnia szansa na to, abyś mnie uratował. Rozumiesz? Ostatnia...
Zamknęłam oczy i poczułam, że ktoś mocno ściska mój nadgarstek. Otworzyłam powieki i zobaczyłam, że moją rękę trzyma pan Zayn.
Pociągnął mnie za sobą w stronę drzwi.
To już koniec. A może lepiej było nie wracać do domu? Pan Louis już położył dłoń na klamce, kiedy ktoś go wyprzedził.
Drzwi powoli się uchyliły. Ujrzałam... wiecie kogo?
Tak, tak mojego wybawcę...
Trzymał w ręce tacę z naleśnikami i dwoma kubkami z herbatą. Kiedy zobaczył to, co się działo. Jedzenie momentalnie wylądowało na podłodze.
- Zostaw ją - warknął
Zauważyłam, że jego mięśnie się napięły, uśmiech z jego twarzy zanikł, a dłonie zacisnęły się w pięści.
Uścisk słabł, a po chwili byłam wolna. Wykorzystałam chwilę ich nieuwagi i podbiegłam do chłopaka. Złapał mnie za rękę isplutł nasze palce.
- Idź do sypialni kotku - szepnął i puścił mnie.
Wykonałam jego polecenie. Usiadłam na łóżku i otarłam łzy spływające mi po policzku.
Słyszałam krzyki, tłuczenie się i trzaskanie drzwiami.
Zamknęłam oczy i przykryłam się kołdrą. Oby tylko jemu nic się nie stało...
Kilka minut później drzwi do pokoju, w którym się znajdowałam uchyliły się i ktoś usiadł obok mnie. Nie otwierałam oczu. Bałam się, że to nie on...
- Już wszystko będzie dobrze - usłyszałam niski głos...
KONIEC ROZDZIAŁU
Zapraszam do komentowania. Pamiętjacie każdy kom pomaga w pisaniu.
Czytasz = komentujesz
5 kom = pojutrze next, jeśli nie, za tydzień :)
KOMENTUJCIE!!! ;)
Boski !!!♥♥ proszę niecb oni polubią Dianę !! Ciekawe co by na to Eleanor i Daniell powiedziały ... pewnie nie były by zadowolone :/ szkoda mi jej , wiem że to dziwne ale jakoś zżyłam się z postacią Diany ♥♥ Wesołych Świąt i szczęśliwego Nowego Roku ;*** czekam na next ⇨⇨⇨♥♥♥
OdpowiedzUsuńNext! :3
OdpowiedzUsuńSuuuuper! *-* Ludzie bez serca ;-; A Hazz taki kochany z<3 <3 <3 Wesoluch swiat spedzonych w rodzinnej atmosferze i szczesliwego nowego roku kochana:-* :-*
OdpowiedzUsuńPiękne ! Strasznie się bałam że Harry nie zdąży Ufff
OdpowiedzUsuńNext :)
OdpowiedzUsuń-Kitty
Jeju next plosse :*
OdpowiedzUsuń