piątek, 21 listopada 2014

Rozdział 8

Podziękowałam mu, za to zrobił. Chciałam iść już do siebie, ale on mi nie pozwolił.
- Nie pójdziesz jeszcze do siebie, najpierw pokażę ci mój aprtament, potem ty pokażesz mi swój.
- No dobrze, ale nie zobaczysz mojej sypialni - odpowiedziałam
- Dlaczego?
- No, bo..., przepraszam nie mogę- odpowiedziałam i wybuchnęłam płaczem.
Przecież nie mogłam mu tego pokazać. Nie miałam sypialni. To była zwykła piwnica. Bez łóżka, szafek, zupełnie pusta.
- Jeślj nie chcesz, nie będę cię zmuszał. Ale moją musisz zobaczyć.
Szliśmy długim korytarzem, mijając wiele różnych pokoi. Zatrzymaliśmy się pod drzwiami z napisem: ,, Pan Styles ".
Hazz wyciągną z kieszeni jeansów klucze i wsadził je do zamka.
Wszedł pierwszy, a ja tuż za nim.
Ten apartament był piękny. Nigdy wcześniej nie widziałam bardziej ekskluzywnego salonu.
- Podoba ci się? - zapytał
- Bardzo, tu jest cudownie.
- To może zostaniesz na noc, co ty na to? - zaproponował
Nie spodziewałam się takiego obrotu sprawy.
- Dziękuję, ale nie mogę.
- Możesz.
- Nie, na prawdę nie mogę.
- Boisz się, że cię skrzywdzę?
- Nie, oczywiście, że nie. Tylko nie chcę ci przeszkadzać.
- Ty? Ty nigdy nie przeszkadzasz.
- Dziękuję, może innym razem.
Odmówiłam, ale w głębi serca cieszyłam się, że polubił mnie do tego stopnia, że proponuje mi nocowanie.
- Poczekasz tu na mnie chwilkę? Zaraz wracam. - powiedział chłopak
- Ale wrócisz, tak...? - zapytałam niepewnie
- No jasne. Minutka i jestem.
Kiedy wyszedł poczułam się nieswojo. Chciałam usiąść w fotelu, ale obawiałam się jego reakcji. Nie ufałam mu jeszcze na tyle. Postanowiłam jednak spróbować, przecież obiecał...
Usiadłam i z ciekawością rozglądałam się po pokoju.
Nagle drzwi się otworzyły. Początkowo myslałam, że to Hazz wrócił, ale to nie był on. Do salonu weszli pan dyrektor wraz z zastępczynią.
- Co ty tutaj robisz?! - zaczęli krzyczeć na mój widok
- Ja... ja... Harry, Harry mi pozwolił.
- Kto taki? Jakim prawem odnosisz się bez szacunku. Jesteś zwykłą służącą, a pan Styles gwiazdą.
- Aaale... ale Harry mnie o to prosił.
- Wynoś się stąd! Wiesz co by było, gdyby pan Harold cię tu zobaczył!
- Ale... on mi tu kazał czekać...
- Wynocha już!
Wybiegłam na korytarz i zaczęłam płakać. Przecież on będzie na mnie zły. Znienawidzi mnie. Pomyśli, że go oszukałam. Wróciłam do siebie i płakałam. Nim się obejrzałam minęły 3 godziny. Była 11. Musiałam się położyć spać, bo rano miałam wstać o 3.
Położyłam się na podłodze. Było mi bardzo zimno. Temperatura ciągle spadała. W moim pokoju było już jedynie 5 stopni. Leżałam i płakałam. Nie mogłam usnąć. Ciągle myślałam tylko o tym, jak ja mu jutro spojrzę w oczy.
Po godzinie ktoś zapukał do drzwi. Kto to, przecież jeśli jest to ktoś do mnie, to by nie pukał. Bałam się otworzyć. Po chwili usłyszałam głos Harry'ego...

1 komentarz:

  1. Boziuu.. Jak oni tak moga ?! Chamy :((
    (tak za kazdym razem na poczatku zdania bede pisac Boziu xdd)

    OdpowiedzUsuń