Podziękowałam mu, za to zrobił. Chciałam iść już do siebie, ale on mi nie pozwolił.
- Nie pójdziesz jeszcze do siebie, najpierw pokażę ci mój aprtament, potem ty pokażesz mi swój.
- No dobrze, ale nie zobaczysz mojej sypialni - odpowiedziałam
- Dlaczego?
- No, bo..., przepraszam nie mogę- odpowiedziałam i wybuchnęłam płaczem.
Przecież nie mogłam mu tego pokazać. Nie miałam sypialni. To była zwykła piwnica. Bez łóżka, szafek, zupełnie pusta.
- Jeślj nie chcesz, nie będę cię zmuszał. Ale moją musisz zobaczyć.
Szliśmy długim korytarzem, mijając wiele różnych pokoi. Zatrzymaliśmy się pod drzwiami z napisem: ,, Pan Styles ".
Hazz wyciągną z kieszeni jeansów klucze i wsadził je do zamka.
Wszedł pierwszy, a ja tuż za nim.
Ten apartament był piękny. Nigdy wcześniej nie widziałam bardziej ekskluzywnego salonu.
- Podoba ci się? - zapytał
- Bardzo, tu jest cudownie.
- To może zostaniesz na noc, co ty na to? - zaproponował
Nie spodziewałam się takiego obrotu sprawy.
- Dziękuję, ale nie mogę.
- Możesz.
- Nie, na prawdę nie mogę.
- Boisz się, że cię skrzywdzę?
- Nie, oczywiście, że nie. Tylko nie chcę ci przeszkadzać.
- Ty? Ty nigdy nie przeszkadzasz.
- Dziękuję, może innym razem.
Odmówiłam, ale w głębi serca cieszyłam się, że polubił mnie do tego stopnia, że proponuje mi nocowanie.
- Poczekasz tu na mnie chwilkę? Zaraz wracam. - powiedział chłopak
- Ale wrócisz, tak...? - zapytałam niepewnie
- No jasne. Minutka i jestem.
Kiedy wyszedł poczułam się nieswojo. Chciałam usiąść w fotelu, ale obawiałam się jego reakcji. Nie ufałam mu jeszcze na tyle. Postanowiłam jednak spróbować, przecież obiecał...
Usiadłam i z ciekawością rozglądałam się po pokoju.
Nagle drzwi się otworzyły. Początkowo myslałam, że to Hazz wrócił, ale to nie był on. Do salonu weszli pan dyrektor wraz z zastępczynią.
- Co ty tutaj robisz?! - zaczęli krzyczeć na mój widok
- Ja... ja... Harry, Harry mi pozwolił.
- Kto taki? Jakim prawem odnosisz się bez szacunku. Jesteś zwykłą służącą, a pan Styles gwiazdą.
- Aaale... ale Harry mnie o to prosił.
- Wynoś się stąd! Wiesz co by było, gdyby pan Harold cię tu zobaczył!
- Ale... on mi tu kazał czekać...
- Wynocha już!
Wybiegłam na korytarz i zaczęłam płakać. Przecież on będzie na mnie zły. Znienawidzi mnie. Pomyśli, że go oszukałam. Wróciłam do siebie i płakałam. Nim się obejrzałam minęły 3 godziny. Była 11. Musiałam się położyć spać, bo rano miałam wstać o 3.
Położyłam się na podłodze. Było mi bardzo zimno. Temperatura ciągle spadała. W moim pokoju było już jedynie 5 stopni. Leżałam i płakałam. Nie mogłam usnąć. Ciągle myślałam tylko o tym, jak ja mu jutro spojrzę w oczy.
Po godzinie ktoś zapukał do drzwi. Kto to, przecież jeśli jest to ktoś do mnie, to by nie pukał. Bałam się otworzyć. Po chwili usłyszałam głos Harry'ego...
piątek, 21 listopada 2014
Rozdział 8
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Boziuu.. Jak oni tak moga ?! Chamy :((
OdpowiedzUsuń(tak za kazdym razem na poczatku zdania bede pisac Boziu xdd)