piątek, 21 listopada 2014

Rozdział 9

Stał przed drzwiami. Bałam się, że na mnie nakrzyczy.
- Diana, Diana proszę otwórz, wiem, że tam jesteś.
Podeszłam do drzwi i otworzyłam je.
- Wybacz mi, ja nie chciałam.
- Nie jestem zły. Wiem co się wydarzyło.
- Na prawdę?
- Tak, w salonie są założone kamery, bo często fanki włamywały się do domu.
- Jak mnie tu znalazłeś?
- No właśnie, tyle to trwało, bo nie mogłem cię odnaleźć. Bałem się, że coś ci się stało.
- Martwiłeś się o mnie?
- I to nawet nie wiesz jak.
Harry rozejrzał się po pokoju.
- To...to jest twoja sypialnia? - zapytał drżącym głosem
- Tak, chyba teraz wiesz, dlaczego nie chciałam ci jej pokazać...
- Kotek, ale gdzie ty śpisz?
- Tutaj - odpowiedziałam i wskazałam palcem na podłogę.
- Jezu, Diana jak ty to wytrzymujesz.
- Jakoś daję radę, ale teraz jest coraz gorzej, bo jest zaledwie 5 stopni.
- Nigdy więcej tu nie przyjdziesz, nigdy...
- Co, Harry, proszę nie mam gdzie spać. - zaczęłam błagać chłopaka, aby pozwolił mi zostać
- Nie, nie idziesz ze mną, ty tu prawie umierasz. Nie pozwolę, na to, abyś spędziła tu choćby jedną noc.
- To gdzie będę spała? Proszę, zostaw mnie tutaj.
- Nie, nie zostawię cię. Dzisiaj i jutro śpisz u mnie, a potem coś wymyślimy.
- Nie, Hazz ja nie mogę, nie mogę.
- Możesz, jak ja ci tak mówię to możesz wszystko.
Zdążyłam tylko wziąść fartuchy i wyszliśmy.
Po drodze pytałam Harey'ego, co planuje dalej ze mną zrobić.
- Póki co, będziesz ze mną, do czasu, kiedy będę pewny, że jesteś bezpieczna. A tak poza tym, to dlaczego wzięłaś tylko dwa fartuchy, trzeba było wziąść wszystkie ubrania.
- Harry..., ale ja nie mam więcej.
- Co?
- Mam tylko te ...
- Dziewczyno, jak ty dajesz radę- powiedział, widziałam, że zaszkliły mu się oczy. Próbował to ukryć, ale nie wychodziło mu to zbyt dobrze.
Po raz kolejny byliśmy pod drzwiami jego apartamentu, kiedy przypomniaĺam sobie dzisiejsze zajście.
- Nie mogę tam wejść.
- Oni już nie przyjdą, byłem u nich i zrobiłem im awanturę. Nie ośmelą się już cię stąd wygonić.
- Obiecujesz?
- Obiecuję.
Weszliśmy do środka. Hazz pokazał mi łóżko i łazienkę. Byłam zachwycona.
- No, to teraz idź do łazienki się przebrać, przecież nie będziesz spała w samej bieliźnie.- mówiąc to, podał mi swoją koszulę. - jutro idziemy na zakupy
- Chcesz, żebym ci towarzyszyła?
- Tak, bo przecież przed kupieniem, będziesz musiała przymierzyć nowe ubrania, co nie?
- To znaczy, że.... nie, nie mogę....
- Możesz... idź się przebrać- uśmiechnął się.
Weszłam do łazienki i nałożyłam bluzkę, którą mi dał. Potem umyłam twarz i związałam włosy gumką, w koka.
Po kilku minutach wyszłam.
Hazz leżał pod kołdrą i przyglądał się mi.
- Ale ty jesteś piękna.
- Dziękuję, ale przecież wiem, że kłamiesz.
Położyłam się obok niego.
- Dziękuję ci za wszystko- powiedziałam
- Nie masz za co dziękować. Przytul się do mnie.
Leżałam bardzo blisko niego. Nie mogłam uwierzyć, że to się dzieje na prawdę...

1 komentarz: